wtorek, 8 września 2015

DZIECIOBÓJCY: BAROLO CZY BARBARESCO – ZA MŁODZI NA ŚMIERĆ?...

Na zaproszenie Michała Misiora WineTripIntoYourSoul w gościnnych progach PodPretextem na warszawskim Bemowie razem z Janek Bester, Mariusz Boguszewski, Łukasz Gajewski, Dorota Janik, Andrzej Kusyk, Andrzej Strzelczyk, Robert Szulc, degustowaliśmy w ciemno 12 butelek aby rozpoznać, czy to Barolo, czy też Barbaresco. Zabawa to zacna i wielce pouczająca, bo oba wina są do siebie bardzo podobne.

 
Barolo, król win i wino królów, powstaje z gron szczepu Nebbiolo w winnicach leżących w 11 gminach na południowy zachód od Alby, przed wypuszczeniem na rynek jest starzone co najmniej 38 miesięcy, w tym beczkowane co najmniej przez 18 miesięcy we francuskich barrique o pojemności 225l., tradycyjnych botti - ok. 5000l., lub średniej wielkości beczkach typu tonneau - 500l.
Tymczasem Barbaresco, Królowa Piemontu, powstające w 4 gminach na północny wschód od Alby, musi być starzone jedynie 2 lata, w tym co najmniej rok w beczce. Co to oznacza dla wina? Barolo będzie miało więcej tanin, będzie mocniej skoncentrowane i później gotowe do picia, ale zarazem długowieczne. Barbaresco będzie bardziej owocowe, rześkie i szybciej gotowe do picia. Tyle mówi teoria, w jakiś sposób podparta praktyką. Ale Barolo, czy Barbaresco powinny być reprezentatywne oraz w odpowiednim wieku. Barolo rozwija się nadal w butelce przez 30-50 lat, a dojrzałość osiąga dopiero po 20-25 latach, Barbaresco rozwija się krócej, ale i tak najlepsze jest dopiero ok. 10 lat po zbiorach.
 

Tymczasem, od importerów na degustację otrzymaliśmy wina głównie z roczników 2010-2011. Jeżeli dla Barbaresco to jeszcze wiek młodzieżowy, to dla Barolo zupełnie niemowlęcy. Jak więc mieliśmy je oceniać i porównywać? Jak wyczuć różnicę jeśli wina te nie były jeszcze w pełni uformowane, ani odpowiednio dojrzałe? Zamiast bogatych tanin mieliśmy surowe beczki, zamiast różanych i fiołkowych nut aromatycznych, nosy skąpe a ciała nieproporcjonalne, jak u pryszczatego nastolatka. Mam też wrażenie, że niektóre z nich nie były dobrymi Barolo i ich ewentualny konsument może, co najwyżej zrazić się, nie tylko do tego wina, ale do importera lub co gorsza do picia wina w ogóle.
 
 
Wnioski te podpieram nie tylko krajową konsumpcją, ale sierpniowym pobytem w Piemoncie, podczas którego próbowaliśmy ponad 20 Barolo i Barbaraseco, a każde z nich było lepsze do degustowanych butelek. Wśród Barolo był jednak jeden chlubny wyjątek: Prunotto Bussia 2006 Centrum Wina/Winezja. Nos różany, a jednocześnie smolisty i ziemisty, ciało bogate ale delikatne, usta owocowe, lekko pikantne. To wino miało już 9 lat i zaczęło się powoli układać w butelce oraz nabierać właściwej dla Barolo zwiewności. Niestety nie każdy może sobie na nie pozwolić ze względu na cenę: 329 zł. Na wyróżnienie zasługują także dwa Barbaresco: Villadoria 2010, o delikatnym kwiatowym nosie, powściągliwym owocu, ale nie zabitym przez dąb, Kondrat Wina Wybrane – w świetnej cenie 93 zł; Produttori del Barbaresco 2011, o nosie delikatnym, owocowym, zdrowym, pełnym ciele, z delikatnymi taninami i lekką słodyczą owocu na finiszu, Mielżyński 137,80 zł.


Panowie importerzy miejcie szacunek do konsumentów oraz do wina, a szczególnie do Barolo. Jeśli potrzeba Wam wskazać, gdzie można dostać dobre wina z Piemontu w dobrej cenie, to zapytajcie o to PoWINOwatych
 
Odpowiadając jednak na pytanie zadane przez naszego gospodarza, sugerujemy częściej sięgać po Barbaresco, jeśli chcemy wypić je tu i teraz, zaś Barolo z młodych roczników kupować tylko wtedy, gdy możemy sobie pozwolić na przetrzymanie go w dobrych warunkach (temperatura, wilgotność, pozycja leżąca) przynajmniej przez kolejne 3-4 lata…
 
 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza